piątek, 30 września 2016

Jak zrobić chwost do obrotówki

Dzisiaj opiszę jak zrobić moim zdaniem skuteczny chwost do obrotówki. Oczywiście, taki sam celownik na okonie możemy wykonać w popperze, wahadłówce i innych przynętach, ale dla mnie największą robotę robi w wirówkach. Pokażę chwost, który nie zmieni pracy przynęty - będzie lekki, nie będzie stawiał oporu, a tym samym będzie wabił ryby głównie samym wyglądałem.


czwartek, 29 września 2016

Wrześniowe grubaski - jesienne drapieżniki.

Wrzesień za pasem, a mi ostatnio udało się wyrwać kilka razy nad wodę, więc wypadałoby zrobić małe podsumowanie. Tym bardziej fajnie się złożyło, że coś udało się złowić, a jakieś moje taktyki snute przy pakowaniu gratów do plecaka sprawdziły się. Nie będę dzisiaj jednak zbytnio rozwodził się na temat konkretnej metody, techniki, czy też przynęt, tylko luźno napiszę co tam ostatnio się działo.


sobota, 24 września 2016

Magia obrotówki

Dzisiejszy nowoczesny spinningista w większości przypadków używa przynęt gumowych. Ostatnio zastanawiałem się dlaczego. Pisałem niedawno, że nie ma moim zdaniem najlepszej przynęty biorąc pod uwagę np. okonia, a co dopiero techniki prowadzenia. Spinningista musi dostosować się do warunków, mówiąc w wielkim uproszczeniu. Ale chyba znalazłem odpowiedź, dlaczego mamy tylu zwolenników miękkiego plastiku - wędkarze lubią po prostu łowić z opadu. Podrygiwać szczytówką, podbijać przynęty na różnorakie sposoby i czekają na magicznego pstryka z opadu. I tutaj jest podstawowy błąd; abstrahując od sandaczy, walenie o dno często nie jest najlepszy sposobem. Mało tego, łowienie w okolicach dna, często nie jest trafioną taktyką. Dzisiaj opiszę przynęty, które posłużą nam do skutecznego obławiania toni naszych wód, choć nie tylko. 




sobota, 17 września 2016

Co czytam wieczorami

Ostatnio, kolega blogger napisał post o youtuberach, których kanały poleca, a na które nie zagląda. Wpadłem na pomysł, żeby samemu zrobić coś podobnego, tyle że o bloggerach (i tym podobnych profilach). Nie chcę oceniać nikogo negatywnie, zatem po prostu opiszę społeczność wędkarską, którą czytam oraz lubię.




piątek, 16 września 2016

Wrześniowe odkurzenie szafy.

Wrzesień sam w sobie jest dziwnym miesiącem. Piszę ten post siedząc w krótkich spodenkach, a zaraz powinna pojawić się nasza polska złota jesień. Zawsze o tej porze nachodziła mnie ta refleksja. Pamiętam jak byłem wkurzony, że mimo ładnej pogody musiałem być zaganiany we wrześniu do książek. Jeszcze bardziej wkurzenie narastało gdy podczas październikowej porannej mgły za szkolnym oknem, wyobrażałem sobie stado garbusów wypływających na polowanie mojego ulubionego jeziora. Ale zanim to epicentrum żerowania nastąpiło, trzeba było się trochę nagłówkować, żeby złapać coś konkretniejszego. I o tym dzisiaj chciałem napisać.

Moje doświadczenie zbierane na przestrzeni lat w połowie garbusów, owocuje tym, że mimo natłoku obowiązków i małej liczby wolnych godzin w miesiącu, udaję mi się coś fajnego złowić. Chyba najbardziej są za to odpowiedzialne porażki, które zabierały mój sen i zmuszały do analizowania zwyczajów okoni. Teraz, we wrześniu, nadszedł czas, gdzie można zająć po innym spinningiście miejsce, które opuścił o kiju i złowić fajnego garbusa. Większość okoniarzy łowi często w ten sam sposób, w tych samych miejscach, ale nie tędy droga. Dlatego trochę bawi mnie, gdy wędkarze mówią; "Ta i ta przynęta na okonia jest najlepsza. Takie i takie prowadzenie jest najlepsze. Taki i taki kolor jest najlepszy." Bzdura. Nie ma jednego najlepszego sposobu i narzędzia. Trzeba po prostu ryby zrozumieć i podać im odpowiednio imitację żarcia w zależności od warunków.