sobota, 27 czerwca 2015

Szczere spojrzenie.

Pasiaki w Polsce są dwojakie. Jedno ślicznie ubarwione o jaskrawych płetwach. Drugie często blade z uwagi na łowiska w których są łowione.

Te pierwsze niedoceniane, wcześniej przed nurtem c&r traktowane jako chwasty, wyjadaczy ikry. Przez większość raczej z uwagi na swoje małe rozmiary w porównaniu do innych uważane za nic szczególnego, od taka rybka która złowimy nawet na robaka z pomostu i jeszcze głęboko połknie, przez co trzeba będzie wymienić przypon, a rybę gdzieś tam wyrzucić. Do jedzenia też średnie z uwagi na problemy ze skrobaniem.

Drugie natomiast to obiekt westchnień, a wręcz onanizacji przez rzeszę wędkarskie. Pierwszy czerwca, to ruch nad zbiornikami zaporowymi niczym w godzinach szczytu w Pekinie. Nowoczesne łodzie wędkarskie z zapchanymi X-Fastowymi jednoskładami, z coraz to bardziej czułymi blankami, rękojeściami przy gołym blanku czy też tubie rezonansowej. Idealna ryba komercyjna. Mało tego, w połowie ledwo wymiarowych pasiastych mętnookich, możemy opchać swoją łódź wędkarską w niezliczone pudła z przynętami silikonowymi, kogutami, czy nawet woblerami. Dla firm wędkarskich idealna sprawa do zarobku. Przy przełowionych wodach, wędkarz z kilkoma krótkimi rybami w czerwcu będzie chociaż mógł zainwestować w nowe cięte wędzisko, kołowrotek z dużym przełożeniem oraz karton gum, które będzie z uśmiechem na ustach podbijał w dwutakcie nad dnem. Tak czy siak będzie zadowolony, mogąc popisać się swoimi zakupami na forum w wątku "Nasze wędkarskie zakupy" Po dwóch sezonach w wątek o ręcznie robionych wędkach z pewnością też zajrzy, pisząc o nietytanowych przelotkach zamulających blank.

Pewnie większość wędkarzy nie będzie miało problemu z przepisaniem gatunku ryb do tych dwóch opisów. Co niektórzy zauważą objawy "sandaczowego dwutaktu" który opisałem u siebie samego. Będą kręcić nosem, ale co mi tam. Która ryba jest lepsza według mnie ? W sumie obie lubię łowić, nie wyróżniam lepszego czy gorszego gatunku. Ale powiem wam szczerze. Ten cały sandaczowy młyn wywołuję u mnie niesmak.

Co dla niektórych niesmakiem będzie szukanie okoni w zagubionych rozlewiskach rzek o bagnistym podłożu, gdzie nie powalimy w twarde dno główkami. Ale cóż zrobić skoro kocham celne rzuty w korytarze między roślinami i finezyjny jigowanie w toni.

Tak na prawdę miał to być wpis o moich ostatnich zakupach i rybach które udało mi się złapać, ale wyszło z tego coś takiego nie wiem czemu. Ale fotki wstawię.






poniedziałek, 22 czerwca 2015

Jak dobrać się do większych okoni.

Prawdopodobnie okonie były tymi pierwszymi łowionymi na spinning dla wielu z nas. Jeziorko, spinning, zacienione miejsca blisko pomostów, czy też nawet jakaś marina i korytarzyki między zacumowanymi łódkami. Lato, mała obrotóweczka czy też gumka w kolorze motor oil i złowienie dłoniaka nie stanowiło problemu.

Co jednak, jeśli chcemy dobrać się do tych większych egzemplarzy, noszących znamiona prawdziwych garbusów ?



Po pierwsze musimy znaleźć akwen, gdzie owe roczniki występują w ilości zadowalającej; znaczy się takiej abyśmy mieli szanse na stotkanie z nimi. Wydaję się proste ale co dalej ?

Tytuł posta jest zachęcający, aczkolwiek to tak na prawdę temat na książkę. Nawet gdybym dzielił i rozdawał karty, a innymi słowy był okoniowym mistrzem i nie miał sobie równych nie mógłbym dać jednej złotej rady. Po prostu na każdej wodzie okonie inaczej się zachowują ! Mają swoje zwyczaje, chimery, i jak to baby (mowa o wypasionych samicach swoje fochy).

Dobrym pomysłem na okresy letnie będzie znalezienie jakiegoś małego jeziorka. Idealne byłoby jakieś rozlewisko śródleśnej rzeki, jej spiętrzenie. Tutaj łapanie wygląda zupełnie inaczej niż to co widzimy na filmikach i blogach osób sponsorowanych przez prowadzące firmy wędkarskie.

Nie będziemy mieć ze sobą kilku wędkę jednoskładowych, pełnych pudeł jaskółek, dropshotów i innych udziwnień. Tutaj proponuje plecionke 0,12-0,14, lub żyłkę 0,20-0,22. Do tego stalowy przypon i w drogę. Na agrafkę polecą gumy 2-3calowe na lekkich główkach, warto ze sobą wziąć trochę żelastwa, woblery, czy pierzaki. Jakieś paproszki zostawiłbym na inną okazję.

Prowadzenie, raczej delikatne. Po prostu zwijanie z przerwami, czasami jakieś podszarpnięcie. Nie bawmy się w jakieś mocne walenie w dno po sandaczowemu, tylko łówmy lekko, a nawet za lekko na warunki jakie daję nam woda. Branie dużego okonia to raczej nie pstryk, a wolne wygięcie szczytówki (czytaj zassanie przez pasiaka przynęty). Większość ryb zatnie się nam sama, a jakieś docinanie przy sztywnych plecionkowych zestawach, może tylko rozerwać pysk naszego przyjaciela. ; )

niedziela, 14 czerwca 2015

Okoniowe rękodzieło.

Zawsze garnęło mnie do wędkarstwa muchowego. Dlaczego ?

Bo podoba mi się kultura tej odnogi wędkarstwa oraz kręcenie much ;) .
Właśnie. Zawsze interesowałem się modelarstwem, lubiłem tworzyć nowe rzeczy.
Cóż wędkarzem muchowym pewnie w najbliższym czasie nie zostanę chodź bardzo bym chciał, ale robię koguty i jigi. Kurczę. Kiedyś je kupowałem za 10 złotych sztuka a teraz mogę w tej cenie wyprodukować samemu kilka sztuk. W internecie jest pełno poradników i filmików instruktażowych więc czemu by się w to nie bawić.



Moja imitacja babki byczej na Wiślane sandacze.  Jakoś nie mogę się kurczę do tego zabrać. Wstyd przyznać, ale ani razu nie byłem w tym roku nad Wisłą ;)




A to mój wynalazek na okonie. Sam nie wiem co ma przypominać. Marabut, dwa piórka, troszkę cristal flasha, jakiś metaliczny dubbing i jeżynka z piórka. Dzisiaj zasmakował w nim okonek i szczupaczek.


sobota, 6 czerwca 2015

Okoń w czapce.

Post ten został nazwany przez to zdjęcie.



Autor ma teraz taki a nie inny humor, co nie oznacza że powinien być rozliczany z tego przez dzień jutrzejszy.

Nie było tutaj chyba jeszcze postu o okoniach więc napiszę w skrócie jak ja do tego podchodzę. Powiem tak; cenie je sobie bardzo. Jest to chyba moja druga ulubiona ryba po łososiowatych. Cenie ją sobie na równi w sandaczami, a nawet może i lepiej. Szczerze powiedziawszy, jest ryba waleczniejszą od swojego mętnookiego kuzyna. A na pewno bardziej urodziwą. Okonie 30+ potrafią już dać trochę frajdy z holu wędkarzowi.


W czerwcu, po sezonie trociowym i po majowych zmaganiach ze szczupakiem, zabieram się za okonie. Jest to ryba która z powodzeniem da się łowić w sezonie letnim co mi odpowiada. Wczoraj wyskoczyłem sobie na łódeczkę aby złapać jakieś garbuski i coś się udało wyciągnąć. Nie są to w mojej prywatnym rankingu potwory ale oczy już cieszą.