niedziela, 26 kwietnia 2015

Burza.

W tym roku zaobserbowałem pierwszą burzę i to na rybach.

Nie planowałem dzisiejszego wypadu. Wyszedł spontanicznie. Miałem zły dzień, ktoś przysporzył mi sporo kłopotów i chciałem uspokoić myśli. Udało się coś tam wyskrobać. Jeden maluch, w deszczu, a w oddali błysk i grzmot. Ciekawa sceneria, w porównaniu z moimi grudniowymi wyprawami w kilku stopniowym mrozie. Sezon zbliża się już na prawdę wielkimi krokami do końca. To jedna z moich ostatnich wypraw w tym sezonie.



piątek, 24 kwietnia 2015

Latający podbierak.

Dzisiaj pojechałem znowu z myślą o złowieniu troci, tym bardziej że zbliżają się już wielkimi krokami belony, a co za tym idzie troć powoli będzie się odsuwać od brzegu. Miejscowi wędkarze biorą w dłoń belonowe zestawy gdy pola rzepaku zaczną kwitnąć na żółto.

Niestety dzisiaj plaże zastałem bez najmniejszej falki, o dość niskim stanie wody, co nie wróżyło niczego dobrego. Dużo lepsze efekty miewam, gdy woda jest sfalowana, a trocie wtedy podchodzą bliżej brzegu i tracą ostrożność.

Ostatnio gdy morze było spokojne, brań doczekiwałem się póżniej, 2-3 godziny po wschodzie słońca gdy wiatr wzmagał się, aż mój podbierak na klipsie pofrunął nad głową. Tak też było dzisiaj.

Przy sprawdzonym odcinku plaży, gdy troszkę wszedłem do wody, w końcu doczekałem się brania. Ryba uderzyła praktycznie pod nogami, jakieś 15 metrów od brzegu plaży. Szybko minęła mnie, i znalazła się bliżej brzegu niż stojący w wodzie ja. Walka na krótkim dystansie ale bardzo emocjonująca. Nie bawiłem się już z podbierakiem, ale wszedłem z rybą wślizgiem na brzeg.

Z początku myślałem, że to obżarta trotka, ale jednak gdy dostrzegłem charakterystyczne cechy morskiego tęczaka tym bardziej uśmiechnąłem się. Akurat moją walkę z rybą oglądał spacerowicz z żoną który też okazał się wędkarzem. Miło usłyszeć gratulację o poranku, przy prawie opustoszałej plaży ; )


wtorek, 21 kwietnia 2015

Tragedia.

Dzisiaj wyskoczyłem na luziku na trotki. Zaczęło się spokojnie, jedna niewymiarowa rybka, zdjęcie pod wodą przy wypuszczeniu. No i właśnie i... nie zamknąłęm zaślepki od złącza usb i aparat dostał zwarcie, masakra jakaś.




Potem jak się już zwijałem spad dużej ryby... bardzo dużej. Przy samym podbieraku.. Z głupoty, podpaliłem się i na siłę górą chciałem wprowadzić ją do podbieraka.. ehh..

Widząc, że to dobry dzień żerowania ryb, wybrałem się jeszcze po południu, gdzie wyholowałem jedną rybkę 47cm, do tego jakieś brania..

Trotki można powiedzieć, że w tym sezonie się już kończą, a patrząc na pogodę się już skończyły.

czwartek, 16 kwietnia 2015

Tubis z opadu.

Lubię Tubisy. Pocieszne i zabawne rybki. Coś innego, zaliczyłbym to do morskiej drobnicy ? Chyba jakoś tak by to pasowało.

Myślę, że jest to pokarm bliższy troci niż śledź. Sam jakbym był trocią jadłbym je. Bo wchodzi taka biedna troć do sklepu i co ? Same śledzie. W puszcze w sosie pomidorowym, w oleju, na święta też troć pojedzie do domu i co ? Śledzie.. Pojedzie na studia i co ? Matka troć da jej bigos na drogę ze śledzi..

A tak wpadnie sobie pod plaże i chapnie tubiska.. ; )

Dzisiaj moja taktyka się powiodła. Najpierw obszedłem interesujący mnie fragment plaży i mniej więcej w połowie doczekałem się puknięcia. Sam do końca nie wiedziałem czy to branie, czy uderzenie błystki o kamień.

Ale wracając już powoli do domu, postanowiłem zatrzymać się w tym miejscu jeszcze na chwilę. W pierwszym rzucie, po położeniu błystki na dnie i poderwaniu jej z dna nastąpiło uderzenie i wymiarowa troć zagościła po przyjemnym holu w moim podbieraku. Będzie smaczny obiadek.