wtorek, 10 lutego 2015

Baty.

Cóż będę pisał moi mili, ostatni okres wędkarsko nie był dla mnie zbyt owocny. Może inaczej - ogólnie był zjebany. Tudzież nagle zaatakowała mnie sesja, a w niej synapsy, neuroprzekaźniki i inny naukowy bełkot. Zresztą, po co nas uczą jakiś podstaw, jak i tak dowalą pytanie w stylu "jaki hormon odpowiada za pamięć". No kurwa.



Dzisiaj wyskoczyłem sobie na rybki z płcią przeciwną. Na wstępie powiem, że dzielna dziewczyna, nie marudziła. No i zdjęcia umie robić. Randka jaka by nie była; no dobra bądźmy poważni ryby są ważniejsze. Chciałbym się usprawiedliwiać, że coś nie wyszło przez dziewczynę, ale to ja dałem dupy. Ogólnie moje łowisko A, miałem konsystencje brodzika, jak płuczę moje buty do brodzenia.. Pora na szybki plan B, przejście z buta jakiegoś kilometra brzegiem plaży. Wyobraźcie sobie, że byłem taki szybki, że koleś jakieś pół kilometra za mną, zdążył mnie wyprzedzić walnął się na moją upatrzoną miejscówkę i przywalił ładną troć. Oczywiście, jak to bywa tylko patrzyłem. Edyta chciała walnąć mu fote, ale poprosiłem żeby mnie nie dobijała.


I teraz jak już moje wkurwienie zaczęło powoli mijać, znajomy podesłał mi filmik jak to trafił dwie trotki. Gratuluję zwycięzcom dzisiejszego dnia. Daje w ostatnim czasie dupy i muszę coś z tym zrobić.